Zeiss Otus ML 35 mm f/1.4
Kolejna z dzisiejszych premier to uzupełniający obecne już na rynku modele 50 i 85 mm pełnoklatkowy Zeiss Otus ML 35 mm f/1.4. Będzie oferowany z bagnetami Canon RF, Nikon Z i Sony E.
Tak prezentują się dane techniczne nowego obiektywu:
- Ogniskowa: 35 mm,
- Światłosiła: f/1.4,
- Pole widzenia: 63.7°,
- Ostrość od: 0.3 m,
- Maksymalne powiększenie: 1:5.5,
- Maksymalna wartość przysłony: 16,
- Liczba listków na przysłonie: 10,
- Mechanizm ustawiania ostrości: MF,
- Konstrukcja: 15 elementów / 11 grup (2 elementy asferyczne, 7 elementów ze szkła o częściowej anomalnej dyspersji),
- Rozmiar filtra: 67 mm,
- Dostępne mocowania: Canon RF, Nikon Z, Sony E,
- Wymiary: 95.7 × 77.4 mm,
- Waga: 698 g.
![]() |
![]() |
![]() |
Zeiss Otus ML 35 mm f/1.4 ma wejść do sprzedaży w kwietniu. Jego sugerowana japońska cena to 364 tys. jenów, czyli około 8362 zł.
Specyfikacja obiektywu jest dostępna w naszej bazie:
Komentarz można dodać po zalogowaniu.
Zaloguj się. Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta zarejestruj się.














Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.
Ciekawie, czy te % winietowania to ilość światła docierającego do matrycy (wielkość liniowa), czy logarytmiczna odpowiedź sensora. Obawiam się, że to drugie i będzie ~2 EV winiety na f/4.
Skoro podają winietę bez podziału na bagnety, to znaczy, że nie wykorzystano przy projektowaniu potencjalnie większego potencjału RF/Z?
Są promocje na Thypoch Simera 28/1.4 i 35/1.4
jakby kogoś interesowały link
Projekt chyba musieli dostosować do najmniejszego bagnetu. Inaczej w najlepszym przypadku mieliby praktycznie czarne rogi na FE. W najgorszym trzeba by było zmniejszać tylną soczewkę/grupę soczewek.
To jest smutna konsekwencja: najpopularniejszy bagnet powoduje ograniczenia przy projektowaniu przez producentów niezależnych szkieł do innych systemów, bo nie opłaca się robić oddzielnych projektów.
@ryszardo nie powielaj już tych historii o winoetowaniu na Sony Fe, kilka testów już jest ze to nie ma wpływu.
@Misieq84
Podaj proszę przykład jednego testu, który udowadnia, że to nie ma wpływu.
Szczerze wątpię w jego istnienie, bo po pierwsze jest to oczywista bzdura i im mniejszy bagnet, tym większe ograniczenia projektowe, a po drugie udowodnienie braku istnienia czegoś w ogólności jest bardzo trudne (poza matematyką).
Najbardziej absurdalne jest to, że ta wielkość bagnetu Sony została wybrana
z myślą o aparatach które od 10 lat są przez producenta marginalizowane
link
Kojarzy ktoś, czy na bagnet Nikon F lub Leica M (obydwa o średnicy 44 mm) wychodziły jakiekolwiek szkła kryjące mały obrazek? Bo przy tak małej dziurce maksimum to pewnie APS-C, albo w nawet 1".
Całe szczęście na Nikon Z (średnica 55 mm) żadne szkło nie winietuje, nie to co na małodziurkowcu o średnicy 46,1 mm od Sony.
@Bayonet
Oj tam, oj tam, Nikon Z nigdzie nie winietuje, wystarczy tylko stosownie go przewymiarować.
link
'Najbardziej absurdalne jest to, że ta wielkość bagnetu Sony została wybrana
z myślą o aparatach które od 10 lat są przez producenta marginalizowane'
Oj tam, oj tam, Nikon w APS-C jest od niespełna 6,5 roku, więc marginalizuje go dopiero przez 6,5 roku. Co innego Nikon 1 - ten nawet do 10 lat nie dotrwał. Dlaczego? Nikt go nie chciał? m4/3 zdążyło upaść 174 razy, a Nikon 1 tylko raz, ale przynajmniej skutecznie.
Bagnet exakta mial bodajze niecale 34mm srednicy
Xpan mial srednice 46mm a format byl 2x wiekszy niz maly obrazek
Jak jest chec to metoda sie znajdzie
Pytanie tylko, czy dostosowywanie sie pod bagnet e oznacza kompromis, ktorego by sie uniknelo jakby obiektyw mial byc tylko pod z i rf
Moze tez do uwielbianego tu m43 byloby wiecej opcji gdyby nie stosunkowo dluga odleglosc rejestrowa i spadek po lustrzankowym 43 w postaci grubego filtra nad matryca
Nie bez powodu Sony ma linię A7R wśród tych swoich małodziurkowych camera obscura. Chodzi o to, by móc wykadrować winietę i zostało jeszcze parę megapikseli.
ryszardo - jak oni podają 80% na samej optyce, to jak dojdą filtry i mikrosoczewki na matrycy, to wtedy będzie się działo.
Bagnet Exakta wprowadzony w 1936 roku raczej nie uwzględniał wymagań matryc cyfrowych.
Poza tym była tam spora odległość rejestrowa 44,7 mm
a nie jak w Sony E 18mm...
Leica M ma 44 mm średnicy i odległość rejestrową 27.8 mm. Zgodnie z małodziurkową teorią, nie powinien on pozwalać na skonstruowanie obiektywu pełnoklatkowego.
Bagnet E został najprawdopodobniej pierwotnie opracowany dla matryc APS-C. Być może sprawia on pewne problemy projektantom, ale nie widać w tego w praktyce - Sony ma kompletną ofertę obiektywów, także takich o ekstremalnych parametrach. Wiele z nich osiągnęło rekordowe wyniki w testach na Optyczne.
Rzekomych korzyści płynących z dużego bagnetu Nikon Z nie jestem w stanie dostrzec. Nie tylko obiektywy są często wymiarowo większe, ale również winietują.
Jak chcesz zobaczyć, jakie możliwości pod względem winietowania daje projektantom bagnet Nikon Z, to przeczytaj test Nikkora 135/1.8.
Istnienie obiektywów winietujących bardziej nie dowodzi niczego. Mniejsze ograniczenia nie oznaczają z automatu lepszych osiągów. Oznaczają większe możliwości, a jak te zostaną wykorzystane, to mamy takie perełki jak Plena.
Jasnych obiektywów o małym winietowaniu na bagnet FE praktycznie nie ma i to najprawdopodobniej jest powiązane z jego rozmiarem. Nie powoduje to jednak, że nie da się skonstruować obiektywu ostrego (szczególnie w centrum).
@ryszardo
Zastanowiłbym się, czy znacznie mniejsze winietowanie Pleny od porównywalnego Sony 135 1.8 GM nie jest aby wynikiem znacznie większego rozmiaru tej pierwszej, nie zaś rozmiaru bagnetu E.
Problem polega na tym, że tylna soczewka Pleny nie zmieściłaby się w bagnecie FE, więc jest on tu ograniczeniem i takiego obiektywu do Sony zrobić się nie da. Czy da się równie mało winietujacy, ale o innej konstrukcji? Nie wiem, ale na pewno byłby to dużo trudniejsze.
A rozkład tych winietowań Plena vs GM ?
link
link
W Plena na prawie całą wysokość matrycy mamy pole o winietowaniu -0,14
a w GM -0,48.
Tylna soczewka obiektywu nie musi mieścić się w bagnecie, może znajdować się głębniej w tubusie, co jednak przełoży się na większy rozmiar. Wydaje się, że Sony wybrało mały rozmiar obiektywów kosztem winiety.
Wszelkie dywagacje na temat wielkości dziury w Sony są bezcelowe, bo najwyraźniej jest ona dosyć wielka, by móc stworzyć w zasadzie kompletną ofertę szkieł.
W 'Plotkach' trollownia smartfonowa po raz n+1 udowadnia, że matryca i optyka nie ma znaczenia, bo sprytny inżynier tak zaprojektuje procesy, że via wielokrotną ekspozycję, AI i inne cuda na kiju stworzy z nano-matrycy fotografię, które zmiażdży i rozjedzie wszystko z FF, a tu sekcja pewnej niedużej marki po raz n+63 grzeje 'temat' małodziurkowy.
Jak tylna soczewka o wyraźnie większej średnicy będzie głębiej w tubusie, to i tak skrajne promienie nie dotrą do narożnika matrycy, bo zatrzymają się na bagnecie. Geometria jest tu bezwzględna.
Podobno dokładnie z tego powodu Lustrzankowe Sigmy Art winietują bardziej na mocowaniu FE.
@JarekB
Należę do tej trollowni smartfonowej i w żadnym razie nie twierdzę, jakoby matryca i optyka nie miały znaczenia, a jedynie domagam się przeniesienia niektórych innowacyjnyuch ficzerów ze smartfonów do aparatów w celu uczynienia fotografowania przyjemniejszym oraz poprawy efektów SOOC.
@JarekB
PS: w jeszcze innym newsie trollownia anty mikro4/3 grzeje temat umierającego systemu i nastoletnich obiektywów, mamy więc "optyczne bingo".
@Bayonet
Skoro nie pisałeś o matrycy/obiektywie, a ja pisałem o matrycach/obiektywie, tzn., ze nie pisałem o Tobie :-)
Nie wiem czy warto brac Plene za przykład bo tam też soczewki af nie mają silnika bo są za ciężkie.
Żeby nie bylo za 5 lat że większość obiektywów jest bez AF ;p
@BlindClick
Chyba Ci się coś pomyliło, bo Plena ma AF i to dość szybki.
Do tego stwierdzenie "soczewki af nie mają silnika bo są za ciężkie" nie ma absolutnie żadnego sensu.
ryszardo "... . Geometria jest tu bezwzględna. "
Co do zasady absolutna zgoda, potwierdza to tzw "offset mikrosoczewek" .
Matryce aparataów Sony mają najbardziej agresywnie pochylone mikrosoczewki.
Przy mniejszej średnicy mocowania światło z obiektywów szerokokątnych wpada pod dużym kątem, więc mikrosoczewki muszą mieć duży offset - czyli przesunięcia mikrosoczewek,na brzegach matrycy, żeby promień światła padł na fotodiodę.
...o tzw. "offset microlenses" jest kilka artykułów ..generalnie mikrosoczewki są używane do zwiększenia "współczynnika wypełnienia optycznego" - powierzchni zbierania światła, ale jak to soczewki ...same powodują wady optyczne...
Ryszardo: "Do tego stwierdzenie «soczewki af nie mają silnika bo są za ciężkie» nie ma absolutnie żadnego sensu."
A co więcej, Sigma dzisiaj sama pisze, że [ link ]: "Mimo, iż w stosunku do swojego poprzednika, soczewki odpowiedzialne za ustawienie ostrości mają aż sześciokrotnie większą masę, podwójny system HLA zapewnia szybki, dokładny i cichy autofokus zarówno podczas fotografowania, jak i filmowania, gwarantując użytkownikowi niezawodne uchwycenie decydujących momentów."
PS
[ link ] - można się pobawić i zobaczyć samemu, jakie są problemy z mikrosoczewkami... ;)
Yszardo. Aha, więc chodziło mi o inna Plene, pomyliłem się,
Nikon ma jakiś jasny ciężki obiektyw, i on wydaje mi się, ze jest manualny..
Bahrd, fajowy link, że dzięki :D
Bahrd
Dzięki za fajną ilustrację..
Przy projektowaniu obiektywów bierze się pod uwagę nowe matryce, które zmieniają się gęstością pikseli , a co za tym idzie rozmieszczeniem mikrosoczewek. I to co zrobił Nikon czyli wprowadził drugie wersie podstawowych reporterskich obiektywów 24-70 i 70-200 to, moim zdaniem zapowiada nowe matryce w drugich Z8 i Z9.
I jest tak jak zauważyłeś Bahrd, jeśli projektuje się obiektyw pod konkretne mocowanie/matryce/mikrosoczewki to nie będą to obiektywy optymalne i uniwersalne na inne mocowania. Dlatego mam ....zainteresowanie tylko obiektywami natywnymi.
Nie stać mnie na chińskie projekty.
'Nie stać mnie na chińskie projekty.'
Dobrze, że Sigma nie jest chińska, dzięki temu jej uniwersalność jest z pewnością inna :-)
@BlindClick
'Nikon ma jakiś jasny ciężki obiektyw, i on wydaje mi się, ze jest manualny..'
Zapewne chodziło Tobie o Nikkora Z 58 mm f/0.95 S Noct.
JarekB
nie musisz się wyzłośliwiać.
Sigma wyjaśniała, że robi dwa projekty obiektywów.
Fajnie, dlatego pod tekstem dotyczącym Sigmy 1.4/35 II namawiamy Redakcję, aby przeprowadziła test na dwóch bagnetach - zakładając, że dystrybutor/importer dwa obiektywy dostarczy.
...podbijam stawkę Viltrox na trzech bagnetach !
..będzie dodatkowo okazja udowodnić, że egzemplarze nie różnią się między sobą w rekordowych odczytach ostrości.
Uciekasz w wątek poboczny... Skoro Sigma robi dwa projekty (i to miałaby być jej przewaga nad konkurencją), to warto to sprawdzić.
Jarek
Ja nie uciekam, ja optymalizuję, fragmentaryczny tet to starta potencjału...
.... sprawdzenia konkurencji...
A w takim celu wypadałoby zaczekać na Viltrox 35 1.2 LAB pod L-mount i popatrz jakie perspektywy...
Pięć topowych obiektywów f/1.2, trzy różne mocowania — jeden test. w tym cold test i szok termiczny....
Po nim, nic już nie będzie wyglądało tak samo.
Sorry ryszardo, missclick ;p
Dzieki JarekB, Noct, właśnie o to mi chodziło.
Fajnie, tyle 35mm, i Leika jest, f2 ale można było by i ja stestowac.
Nikon bierze matryce od Sony...
Hehehe, co za przypadek..., że adapter jest i że Nikon jakoś nie zauważa faktu że można podpinać Sony pod Nikona.
Najłatwiejsze do cyfrowej korekcji są wady o charakterze deterministycznym i przestrzennie przewidywalnym. W praktyce kolejność wygląda tak:
Winietowanie – najprostsze. To tylko radialny spadek jasności (funkcja multiplikatywna). Wystarczy profil obiektywu albo flat-field i problem znika. Jedyny koszt to lekkie podbicie szumu w rogach. Serio – to najmniej problematyczna wada optyczna.
Dystorsja geometryczna – korekcja przez transformację mapy pikseli. Standard w każdym RAW-konwerterze, przewidywalna i skuteczna.
Aberracja chromatyczna poprzeczna (lateral CA) – skalowanie kanałów RGB, bardzo dobrze korygowalne.
Color shading – trudniejsze niż czyste winietowanie, ale nadal profilowalne.
Aberracja chromatyczna podłużna – częściowo usuwalna, ale zależna od przysłony i głębi ostrości.
Spadek ostrości / krzywizna pola / astygmatyzm – tylko częściowo korygowalne (dekonwolucja = więcej szumu).
Koma – bardzo trudna do skutecznej korekcji.
Aberracja sferyczna – w praktyce nieodwracalna (utracona informacja).
Flary / ghosting – nieprzewidywalne, praktycznie niekorygowalne.
Wniosek: jeśli ktoś czepia się winietowania, to naprawdę czepia się najmniej istotnego problemu z całej listy. To jedna z najłatwiejszych wad do skompensowania cyfrowo i absolutnie nie jest krytyczna z punktu widzenia jakości optycznej.
Nie mam problemu z tym, aby 'czepiać się' najprostszej do (cyfrowego) usunięcia wady, bo chodzi (mi) o to, aby fotografię realizować (w miarę możliwości) przy wykorzystaniu narzędzi optycznych, a nie cyfrowych. Nadmiar wad usuwanych cyfrowo kieruje nas w stronę para-fotografii smartfonowej, której nadmiar bałwochwalstwa jest na tym forum coraz bardziej widoczne, a to za sprawą (na razie) niewielu bardzo głosnych 'wpisywaczy'.
Jak widać część producentów optyki jakoś zwraca na to uwagę - OMDS z (chociażby) 1.2/17 mZuiko czy Nikon z Pleną.
zbytek3
Wniosek: jeśli ktoś czepia się winietowania,..
:)
...bezpiecznie jest pozostawić wnioski do indywidualnego wyciągnięcia....to też kwestia szacunku dla odbiorcy informacji.
:)
tak czy siak, co schowało się w ciemności winiety, usunie się wraz z nią.
Wraz z problemem znikają szczegóły.
@zbytek3
Jeśli podbicie szumów na skutek korekcji winietowania nie jest problemem, to jasny obiektyw nie jest potrzebny do niczego poza zmianą GO. Jak komuś zależy na jasności, bo fotografuje przy niedużej ilości światła, to ciemne rogi są wadą, której korekcja jest bardzo kosztowna.
Dobrego dochodzi wpływ winietowania mechanicznego na rozmycie. Jedni lubią wirujący bokeh przez to generowany, a inni go nie trawią. Tego w obróbce już nie zmienisz.
zbytek3
winieta jest absolutnie krytyczna z punktu widzenia ..zasad kompozycji sceny fotografowanej tak w dobrym jak i w złym znaczeniu.
Podobno jeszcze jaśniejsze obiektywy są ostrzejsze...
Bo nie można osiągnąć ostrości na pełnym otwarciu.
Chyba też czas zaczac traktować lekkie f2 jak f4 czy f5.6 i problemu z winieta nie będzie.
A klasyczne ciężkie f2 dalej będzie winiefowalo normalnie.
Winieta to uważam poważny problem, nie dla wszystkich ale poważny.
Jak chce zrobić szeroko budynki czy chce zdjęcie dokumentalne to nie chce winiety, I wtedy taki lekki obiektyw To porażka.
Winieta wg mnie to automatyczne podbijanie ISO. A to jest zła rzecz.
Widzę tu kompromis pomiędzy masa do noszenia a jakością zdjęcia.
Tak ogólnie jakąkolwiek korekcja cyfrowa to strata informacji.
Porządny tor optyczny zapobiega powstawaniu wad, wiec nie ma co usuwać...
To uważam za drogę jakości.
Taki paradoks....
...współczesna fotografia cyfrowa polega na kupowaniu za duże pieniądze "doskonałej jakości ”, a potem programowym jej korygowaniu ..
Dla opornych w akceptowaniu tego stanu, jest zarządzanie strachem :
"Gdyby producenci musieli robić obiektywy „idealne optycznie”, to kosztowałyby 3× więcej, ważyłyby 2× więcej, ....a i tak nie byłyby idealne."
:)
Blind: można chyba powiedzieć, że Canon RF 14-35mm f/4L IS USM jest rekordzistą na miarę Duplantisa, bo wyhaczył wynik "8.4EV vignette in the corner" [ link ] - i jedynym "optycznym" w jego przypadku sposobem byłoby chyba mieć gorsze powłoki, bo wtedy winietę zmniejszyłyby odbicia... ;)
I o ile w skoku o tyczce nie stosuje się "korekcji wyników", to w skokach narciarskich od jakiegoś czasu jest to standard.
Wracając do obiektywów - zgadzam się z Kol. Zbytkiem i uważam korekcję programową jako równoważny ze sprzętową środek do celu.
Bahrd
a propos: "..równoważny ze sprzętową środek do celu."
link
i witamy w matrix 'e
link
Jeżeli na aparacie x
z obiektywu ze skorygowaną dystorsją mam więcej szczegółu
[niż z obiektywu po prostowaniu dystorsji]
a z obiektywu ze małym winietowaniem mam na brzegach mniej szumu ...i lepszą dynamikę tonalną ...i więcej szczegółów
[niż z obiektywu o dużym winietowaniu]
to korekcja programowa nie jest równoważna z dobrze skorygowaną optyką.
Damian - tak. Ale kiedy obiektywu jeszcze nie ma, to R&D siada do pracy i - zakładam - bierze pod uwagę różne rozwiązania: od całkowicie sprzętowego po całkowicie cyfrowe.
I zwykle wybiera coś ze środka - co poniekąd oznacza... że ten środek staje się celem! :D
PS
Jakby nie patrzeć (przez wizjer), to współczesny AF to także sprytne wykorzystanie możliwości sprzętu i oprogramowania.
Taki to środek to jak w Dieselgate.
-Elektronika zamaskowała brak rozwiązań sprzętowych.
Poniekąd racja - tyle, że tu nikt tego nie ukrywa.
Podsłuchane w siedzibie Sigmy R&D:
- Optymalizujemy szkła pod różne bagnety?
- Nie warto - ludzie od AF mówią, że mają przez to dwa razy więcej roboty.
- Ale może będą chętni?
- Sprawdzam po forach internetowych. Znalazłem dwóch w lutym, ale...
- No co?
- Jeden nie kupi jeśli nie będzie na bagnet Z, a drugi...
- No dawaj - szkoda czasu!
- Drugi nie goli nóg!
- To im rosną włosy na nogach?
- No, niektórym.
- Ohyda... Czyli wszystko jasne. Wracać do roboty! A właśnie - powiedzcie ekipie z działu AF, że wiszą nam sushi.
:)
Parafrazując i nadając pewnemu powiedzeniu współczesny sens trzeba powiedzieć:
"Fotografia to sztuka wyboru... zostawić czy usunąć winietę?."
- można mnie cytować.