Optyczne.pl

 Zlot Czytelników

Partnerzy

proclub.pl - Profesjonalny Sklep Fotograficzny, Profesjonalny Sklep Foto, Sklep Fotograficzny, Sklep Foto, Sklep wideo, Sklep video, sprzęt Foto, sprzęt Fotograficzny, sprzęt video, sprzęt wideo, produkty fotograficzne, produkty Foto, produkty video, produkty wideo, akcesoria Foto, akcesoria fotograficzne, akcesoria video, akcesoria wideo, kamery video, kamery wideo, Aparaty fotograficzne, aparaty cyfrowe, kamery cyfrowe, Lustrzanki, bezlusterkowce, obiektywy zoom, Macro, Makrofotografia, Monitory, filtry, filtry Foto, filtry fotograficzne, filtry video, filtry wideo, wypożyczalnia sprzętu Foto, CPS, Macro fotografia, warsztaty fotograficzne, szkolenia, studio fotograficzne, wyposażenie studia,  zdjęcia, fotografia, kamera gopro, Hero Black, phantom, phantom 2,  full Frame, Canon, Sony, Panasonic, Olympus, Pentax, Nikon, Leica, Fujifilm, 
Lumix, Alfa, Sandisk, Hoya, Lowepro, Zoom, PowerShot, Ixus, EOS, Cinema, Legria, pełna klatka, Manfrotto, statywy, torby fotograficzne, torby Foto, torby video, torby wideo, futerały fotograficzne, plecaki fotograficzne, oświetlenie studyjne, GoPro, dji, Hero, ilce, Eizo, spiker, tamron, Zeiss, Tokina, gh4, om-d, lumix, dron, qadrotopter,  akcesoria, pen, nex, obiektywy, aparaty, kamery, zdjęcia, LensPen, Canon akcesoria, Sony akcesoria, Panasonic akcesoria, Olympus akcesoria, Leica akcesoria, Fujifilm akcesoria, Pentax akcesoria, Nikon akcesoria, GoPro akcesoria, karty pamięci.





Fotomisje

Islandia - zaćmienie Słońca i zorze
Marzec 2015


Obserwacje zaćmienia Słońca i polowanie na zorze polarne
Islandia - 17–24 marca 2015 r.

Islandia nazywana jest krainą lodu i ognia. To tutaj polarny klimat spotyka się z gorącymi źródłami, gejzerami i aktywnymi wulkanami. Wyspa ta słynie także z niesamowitych scenerii. Wulkaniczne krajobrazy, buchająca para, tryskająca spod ziemi woda i zapach siarki sprawiają, że nie sposób pomylić tego miejsca z żadnym innym. Wszystko to sprawia, że jest ono rajem dla każdego miłośnika fotografii.

Partnerzy Fotomisji

Relacja

Nasza fotomisja na Islandię formalnie rozpoczęła się 17 marca 2015 roku zbiórką uczestników na lotnisku Chopina w Warszawie. Nie zdecydowaliśmy się wtedy na wykonanie zdjęcia grupowego, bo pozostałe trzy osoby wylatywały z innych miast w Europie i spotykały się z nami dopiero w Kopenhadze albo już w Rejkiawiku. Nie omieszkaliśmy jednak rozdać ufundowanych przez firmę Delta Optical akcesoriów do obserwacji Słońca (specjalne okulary i folia Baadera), a niezawodny Łukasz Jędrzejewicz z Sigma ProCentrum (partnera wyjazdu) przekazał uczestnikom obiektywy Sigma. Partnerem była także firma GARMIN, której urządzenia GPS każdego dnia prowadziły nas do celu podczas zwiedzania wyspy.

Podróż przebiegła szybko. Czekał nas godzinny lot do Kopenhagi i prawie trzygodzinny lot do Rejkiawiku. Czas na przesiadkę poświęciliśmy na zapoznanie się, rozmowy i... sprawdzanie stron WWW dotyczących prognoz pogody - zarówno tej ziemskiej jak i kosmicznej. Dwa dni wcześniej jeden z obszarów aktywnych na powierzchni Słońca popisał się potężnym wyrzutem koronalnym. Materia z tego wyrzutu miała dotrzeć do Ziemi w dniach 17-18 marca - zorze polarne były w zasadzie gwarantowane. Co ważne, prognoza pogody dla okolic stolicy Islandii, gdzie mieliśmy spędzić najbliższą noc, była bardzo dobra!

Po wylądowaniu na lotnisku Kelfavik okazało się, że nasza planeta znajduje się w środku największej burzy geomagnetycznej w tym cyklu aktywności słonecznej. Dziewięciostopniowy indeks planetarny Kp (który mówi o odkształceniu pola magnetycznego Ziemi w związku z naporem kosmicznej plazmy) sięgał wartości 8. A nad Islandią świeciło piękne słońce! Trudno było nam uwierzyć w ogrom szczęścia.


Owal zorzowy z pierwszego dnia Fotomisji - źródło Space Weather

Po wypożyczeniu czterech SUV-ów z napędem na cztery koła, pokonaliśmy ponad 50km dystans z lotniska do naszego hotelu, zakwaterowaliśmy się, wykonaliśmy zdjęcie grupowe i udaliśmy się na kolację.


Zdjęcie grupowe uczestników Fotomisji na Islandię przed Hotelem 22 w Rejkiawiku.


Czasu starczyło na chwilę odpoczynku i ciepłe ubranie się. Następnie udaliśmy się na cypel Seltjarnarnes, który formalnie znajduje się już poza granicami Rejkiawiku i wrzyna się w ocean, będąc obszarem pozbawionym zabudowy miejskiej i mocnego oświetlenia. Gdy dotarliśmy na miejsce, niebo wciąż było jeszcze jasne i rozświetlone łuną zachodzącego Słońca. Pomimo tego, zorze były już tak intensywne, że widać je było bez problemów na tak jasnym niebie. Warto zwrócić uwagę na parametry ekspozycji poniższych zdjęć - wyraźnie widać, że nie trzeba było używać wysokich czułości i długich czasów naświetlania.


Nikon D810 + Nikkor AF-S 20 mm f/1.8G ED, 20 mm, f/2.2, exp. 5 sek., ISO 400


Nikon D810 + Nikkor AF-S 20 mm f/1.8G ED, 20 mm, f/2.2, exp. 5 sek., ISO 400


Najbliższe cztery godziny poświęciliśmy na podziwianie i fotografowanie przecudnego spektaklu, który przygotowała dla nas natura. Szczególnie zwracała uwagę niesamowita kolorystyka zorzy. Podczas typowych burz geomagnetycznych zorza najczęściej przybiera kolor zielony, my jednak mogliśmy podziwiać całe spektrum barw, co doskonale widać na zamieszczonych poniżej zdjęciach.


Nikon D810 + Nikkor AF-S 20 mm f/1.8G ED, 20 mm, f/2.5, exp. 10 sek., ISO 400


Nikon D810 + Nikkor AF-S 20 mm f/1.8G ED, 20 mm, f/2.2, exp. 10 sek., ISO 800


Nikon D810 + Nikkor AF-S 20 mm f/1.8G ED, 20 mm, f/2.2, exp. 8 sek., ISO 800


Następnego dnia, po śniadaniu, czekała nas 260 km podróż południowym wybrzeżem Islandii do miejscowości Kirkjubaejarklaustur. Po drodze zatrzymaliśmy się przy pięknych wodospadach Seljalandsfoss oraz Skógarfoss. O ile rankiem pogoda była jeszcze ładna, w trakcie dnia zaczęła się ona psuć. Wodospady podziwialiśmy więc przy mocno zachmurzonym niebie. Podróż i fotografowanie przebiegały jednak na tyle sprawnie, że zdecydowaliśmy się dołożyć kolejny punkt programu. W listopadzie 1973 roku na jednej z czarnych plaż w okolicach Skogar awaryjnie lądował Douglas C-47 Skytrain. Jego biały wrak wciąż leży na miejscu, stanowiąc ciekawą atrakcję turystyczną, której nie omieszkaliśmy odwiedzić.


Nikon D810 + Nikkor AF-S 20 mm f/1.8G ED, 20 mm, f/16, exp. 26 sek., ISO 32


Nikon D810 + Nikkor AF-S 20 mm f/1.8G ED, 20 mm, f/5.6, exp. 1/60 sek., ISO 64


Podczas fotografowania wraku pogoda pogorszyła się i zaczął padać deszcz ze śniegiem oraz wiać porywisty wiatr. Do następnego celu naszej podróży czyli Dyrhólaey dotarliśmy już w fatalnych warunkach. Pomimo tego wyszliśmy na plażę, aby wykonać kilka zdjęć. Niektórzy z nas przypłacili to kompletnym przemoczeniem i to zarówno przez deszcz jak i przez potężne fale.


Nikon D810 + Nikkor AF-S 20 mm f/1.8G ED, 20 mm, f/4.5, exp. 1/30 sek., ISO 64


Nikon D810 + Nikkor AF-S 20 mm f/1.8G ED, 20 mm, f/4.5, exp. 1/6 sek., ISO 100


Choć trudno to sobie wyobrazić, pogoda dalej się pogarszała. Momentami musieliśmy zwalniać do prędkości 20-30 km/h bo ściana mgły i śniegu nie zachęcała do szaleństw na jezdni. Uniemożliwiła nam też ona zrobienie jakichkolwiek zdjęć w Vik. Pocieszaliśmy się tym, że do Vik zawitamy ponownie w drodze powrotnej.

Wczesnym wieczorem zatrzymaliśmy się w przydrożnej restauracji na obiadokolację, a potem przemieściliśmy się do ładnego hotelu Laki, gdzie wieczór w całości należał do naszego fotografa czyli Tomka Tomkowiaka. W hotelowej restauracji wydzieliliśmy specjalny kąt dla nas, a Tomek, korzystając z dużego telewizora LCD, pokazał nam swoje najciekawsze zdjęcia dzieląc się z nami kulisami ich wykonania i szczegółami swojego warsztatu oraz problemów z jakimi w dzisiejszych czasach musi się borykać zawodowy fotograf.


Warsztaty prowadzone przez Tomka Tomkowiaka.


W nocy, jak to na Islandii często bywa, pogoda zmieniła się dość drastycznie. Wszechobecna biel śniegu i mgły, które towarzyszyły nam poprzednio, błyskawicznie ustąpiły pod wpływem szybkiego wzrostu temperatury i opadów deszczu. Po śniadaniu deszcz przestał padać i choć niebo wciąż było zachmurzone, warunki na drogach znacznie się poprawiły, przez co nic nie przeszkadzało nam w płynniej jeździe.


Nikon D810 + Nikkor AF-S 24-120 mm f/4G ED VR, 62 mm, f/7.1, exp. 1/40 sek., ISO 64


Tego dnia mieliśmy do pokonania ponad 200 km, a głównym punktem programu były przystanki związane z największym lodowcem na Islandii o nazwie Vatnajökull. Najpierw odwiedziliśmy Park Narodowy Skaftafell, gdzie grupa nasza rozdzieliła się wybierając różne ścieżki turystyczne, Każdy z nas przeszedł jednak grube kilka kilometrów starając się znaleźć jak najlepsze ujęcia niebieskawego lodowca majestatycznie zsuwającego się z gór.


Nikon D810 + Nikkor AF-S 20 mm f/1.8G ED, 20 mm, f/7.1, exp. 1/40 sek., ISO 64


Nikon D810 + Nikkor AF-S 300 mm f/4G PF VR, 300 mm, f/7.1, exp. 1/100 sek., ISO 64


Kolejnym przystankiem była laguna Jokulsarlon, gdzie lodowiec powoli wtapia się w wody oblewające Islandię. Trafiliśmy akurat na szczyt przypływu, przez co potężne bloki lodu cofane były pod naporem wody z oceanu z powrotem do lodowca. Potęga ścierających się żywiołów połączona z okolicznymi wzgórzami i czarnymi plażami zrobiła na nas naprawdę duże wrażenie.


Nikon D810 + Nikkor AF-S 24-120 mm f/4G ED VR, 78 mm, f/6.3, exp. 1/200 sek., ISO 100


Zrobiło się późne popołudnie, a nas czekał 80-km odcinek drogi zakończony w miejscowości Höfn. Nie omieszkaliśmy się jednak zatrzymać, bo naszym oczom w kilku miejscach ukazały się małe stada reniferów.

W Höfn zakwaterowaliśmy się w dwóch gesthausach i wybraliśmy się na kolację do pobliskiej, niewielkiej restauracji. Mała knajpka gdzieś na końcu świata okazała się strzałem w dziesiątkę. Jedliśmy tam genialną jagnięcinę, świetnego homara oraz golca zwyczajnego - przysmak rybny Islandii. Do tego dodać należy miłą i... polską obsługę w postaci dwóch sympatycznych kelnerek.

Wieczór zakończyliśmy zebraniem całej grupy, podczas którego niżej podpisany przypomniał podstawowe zasady dotyczące fotografowania zaćmienia Słońca.

Miejscowość Höfn nie została przez nas wybrana przypadkowo. Pas zaćmienia całkowitego z dnia 20 marca nie przechodził przez Islandię, ale jej południowo-wschodnie wybrzeże właśnie w okolicach Höfn znajdowało się najbliżej tego pasa. W efekcie, w maksymalnej fazie zaćmienia, można było tam obserwować tarczę Słońca, która w 99.62% była zakryta przez Księżyc.


Nikon D810 + Nikkor AF-S 24-120 mm f/4G ED VR, 75 mm, f/6.3, exp. 1/160 sek., ISO 64


Wczesny ranek 20 marca przywitał nas wspaniała pogodą. Niebo było kryształowo czyste i ciemnobłękitne, miękkie promienie wschodzącego Słońca ciepło oświetlały przepiękny krajobraz. Panował lekki mróz, a wiatr był umiarkowany. Trudno było wyobrazić sobie lepsze warunki do fotografowania zaćmienia.


Grupa na naszym stanowisku obserwacyjnym gotowa do fotografowania zaćmienia.


Po śniadaniu szybko udaliśmy się więc na naszą miejscówkę, która znajdowała się niespełna 300 metrów od naszych domów hotelowych. Byliśmy tam 45 minut przed rozpoczęciem zjawiska, co pozwoliło w spokoju rozstawić sprzęt i wykonać kilka ujęć próbnych, tak aby w trakcie zaćmienia wszystko pracowało jak należy.


Okulary z folią Baadera od firmy Delta Optical w akcji!


O godzinie 8:39, w momencie gdy Słońce znajdowało się 9.5 stopnia nad horyzontem, rozpoczął się spektakl przygotowany przez naturę. Migawki naszych aparatów zagotowały się...


Nikon D810 + Nikkor AF-S 300 mm f/4G PF VR + TC2.0 III + Filtr Marumi ND100000, 600 mm, f/11, exp. 1/1000 sek., ISO 100


Fazy maksymalnej zaćmienia oczekiwaliśmy o godzinie 9:40 na wysokości 15 stopni nad horyzontem. Gdy ze Słońca pozostał na niebie wąziutki sierp, ciekawie zaczęło robić się nie tylko na niebie, ale w całej okolicy. Teren został zalany ciemnozłotym światłem, a cienie zrobiły się bardzo ostre. Co więcej, ponieważ źródło światła było już niewielkich rozmiarów, wszelkie trubulencje powietrza rzucały cienie. W efekcie cała okolica sprawiała wrażenie falowania. Niesamowite zjawisko.


Faza maksymalna zaćmienia. Nikon D810 + Nikkor AF-S 300 mm f/4G PF VR + TC2.0 III + Filtr Marumi ND100000, 600 mm, f/11, exp. 1/800 sek., ISO 200


Po kulminacji dało się odczuć ogromną ulgę. Tego co już zobaczyliśmy i sfotografowaliśmy nikt nam nie zabierze. Pogoda jednak nie zamierzała się psuć i zjawisko mogliśmy fotografować do samego końca, czyli do godziny 10:44.


Wszyscy przy sprzęcie wykonują zdjęcia zaćmienia.


Szybko zebraliśmy sprzęt, wykwaterowaliśmy się z hoteli i wyruszyliśmy w drogę powrotną do hotelu Laki znów odwiedzając lagunę Jokulsarlon i okolice lodowca Vatnajökull. W przeciwieństwie do dnia poprzedniego, tym razem mogliśmy wszystko fotografować w pełnym słońcu. Pogoda zrobiła się bowiem wyjątkowo wiosenna, a temperatury sięgnęły nawet 9 stopni. Oczywiście odwiedziliśmy kilka dodatkowych miejscówek.


Nikon D810 + Nikkor AF-S 24-120 mm f/4G ED VR, 120 mm, f/8.0, exp. 1/100 sek., ISO 64


Nikon D810 + Nikkor AF-S 24-120 mm f/4G ED VR, 65 mm, f/9.0, exp. 1/60 sek., ISO 64


Nikon D810 + Nikkor AF-S 20 mm f/1.8G ED, 20 mm, f/7.1, exp. 1/80 sek., ISO 64


Późnym popołudniem na niebie pojawiło się sporo chmur wysokich, a wraz z nimi naszym oczom ukazało się przepiękne halo słoneczne. Klasyczny krąg o promieniu 22 stopni powstaje poprzez ugięcie światła w kryształkach lodu o przekroju sześciokąta. Uważne oko mogło jednak dojrzeć mały okrąg o promieniu 9 stopni. To bardzo rzadko występujące halo utworzone na kryształkach o kształcie piramid. Natura nie szczędziła więc nam swoich największych i najrzadszych atrakcji.


Nikon D810 + Nikkor AF-S 20 mm f/1.8G ED, 20 mm, f/7.1, exp. 1/320 sek., ISO 64


Wieczór znów spędziliśmy w gustownej restauracji hotelu Laki i znów warsztaty prowadził Tomek Tomkowiak. Tym razem jednak to uczestnicy wyprawy chwalili się swoimi zdjęciami, a Tomek szczegółowo omawiał ich mocne i słabe strony.


Tomek Tomkowiak w akcji.


Kolejny dzień to kolejne 250 km trasy. Jej pierwsza część przebiegała w okolicach Vik i Dyrhólaey. Tym razem pogoda była lepsza, dzięki czemu bez problemów obejrzeliśmy te urokliwe miejsca wykonując wiele ujęć.


Nikon D810 + Nikkor AF-S 24-120 mm f/4G ED VR, 24 mm, f/8.0, exp. 1/60 sek., ISO 64


Nikon D810 + Nikkor AF-S 300 mm f/4G PF VR, 300 mm, f/6.3, exp. 1/250 sek., ISO 400


Po południu czekały nas dwie kolejne atrakcje zaliczające się do największych skarbów turystycznych Islandii. Najpierw zwiedziliśmy majestatyczny wodospad Gullfoss leżący na rzece Hvítá. Składa się on z dwóch kaskad, pierwsza mierzy 11 metrów, druga, położona pod kątem w stosunku do pierwszej, ma wysokość 21 metrów. W szczytowych momentach potrafi przepływać przez niego aż 2000 m3 wody na sekundę. Warta wspomnienia jest restauracja przy Gullfossie, która serwuje danie o nazwie Kjötsúpa - narodową zupę Islandii opartą o baraninę, brukiew, kapustę i marchewkę, a także o niepowtarzalny zestaw ziół. Ogromną zaletą restauracji było to, że płaciło się raz, a wszystkie dolewki były gratis. Największy głodomorzy pochłonęli pięć talerzy tego rozgrzewającego i sytego przysmaku.


Nikon D810 + Nikkor AF-S 24-120 mm f/4G ED VR, 50 mm, f/22, exp. 6 sek., ISO 64


Następnie zawitaliśmy do najsłynniejszego obszaru geotermalnego na Islandii zwanego Geysir. Największy gejzer o nazwie Strokkur nie zawodził i co kilka minut wyrzucał gorącą wodę i parę wodną na wysokość ponad 20 metrów.


Nikon D810 + Nikkor AF-S 20 mm f/1.8G ED, 20 mm, f/5.6, exp. 1/400 sek., ISO 200


Nikon D810 + Nikkor AF-S 20 mm f/1.8G ED, 20 mm, f/8.0, exp. 1/80 sek., ISO 64


Nocleg mieliśmy niedaleko Geysir w ciekawym hotelu-restautracji połączonym z gospodarstwem rolnym. Specjalnością restauracji jest wołowina z krów, które pasą się w sąsiednim budynku. Co ciekawe, zwierzęta widać przez ogromną szybę, w którą wyposażono ścianę łączącą restaurację z oborą. Oczywiście nie omieszkaliśmy zamówić steków wołowych oferowanych przez szefa kuchni. Zgodnie jednak stwierdziliśmy, że były przereklamowane.

Kolejny dzień był odrobinę nietypowy. Do pokonania mieliśmy tylko 150 km. Pierwszym etapem naszej podróży był Park Narodowy Thingvellir. Obszar ten jest bardzo interesujący ze względu na budowę geologiczną. Znajduje się on bowiem w miejscu, gdzie stykają się płyty tektoniczne eurazjatycka i północnoamerykańska. Stąd też obserwuje się tu znaczącą aktywność sejsmiczną i wulkaniczną. Powierzchnia ziemi poprzecinana jest licznymi szczelinami, wśród których największa tworzy głęboki wąwóz Almannagjá.


Nikon D810 + Nikkor AF-S 20 mm f/1.8G ED, 20 mm, f/16, exp. 4 sek., ISO 32


Nikon D810 + Nikkor AF-S 20 mm f/1.8G ED, 20 mm, f/8.0, exp. 1/160 sek., ISO 64


Do hotelu dotarliśmy nie tak jak w poprzednich dniach wieczorem lecz około godziny 14. Mieliśmy więc czas na posiłek i wyjazd do Deildartunguhver - największego źródła termalnego na Islandii, które położone jest w okolicy wsi Reykholtsdalur. W ciągu sekundy wypływa z niego około 180 litrów wody o temperaturze około 100 stopni C, co powoduje, że jest to największe gorące źródło w Europie.


Nikon D810 + Nikkor AF-S 300 mm f/4G PF VR, 300 mm, f/6.3, exp. 1/160 sek., ISO 125


Wieczorem zostało nam jeszcze trochę czasu. Tym razem zdecydowaliśmy się podzielić na trzy grupy. Jedna fotografowała konie na okolicznych pastwiskach, druga wybrała się nad pobliski wodospad, a trzecia zwiedziła okolice Deildartunguhver i miasta Borgarnes, koło którego znajdował się nasz hotel.


Nikon D810 + Nikkor AF-S 24-120 mm f/4G ED VR, 78 mm, f/6.3, exp. 1/160 sek., ISO 125


Ostatni cały dzień naszej fotomisji to najdłuższa do pokonania trasa licząca ponad 300 km. Naszym celem było objechanie całego półwyspu Snaefellsnes, na którym leży Park Narodowy Snaefellsjökull oraz górujący nad regionem lodowiec Snaefell. Po drodze mogliśmy podziwiać uroczą wioskę rybacką Arnarstapi, oceaniczne plaże z fokami oraz przyczółek Búðir, a także jeden z najładniejszych wodospadów Islandii czyli Kirkjufellsfoss. Warto dodać, że tego dnia wyjątkowo dopisała nam pogoda. Przez cały dzień świeciło piękne słońce i panował lekki mróz.


Nikon D810 + Nikkor AF-S 24-120 mm f/4G ED VR, 85 mm, f/7.1, exp. 1/200 sek., ISO 64


Nikon D810 + Nikkor AF-S 20 mm f/1.8G ED, 20 mm, f/9.0, exp. 1/100 sek., ISO 64


Nikon D810 + Nikkor AF-S 20 mm f/1.8G ED, 20 mm, f/6.3, exp. 1/320 sek., ISO 100


Nikon D810 + Nikkor AF-S 20 mm f/1.8G ED, 20 mm, f/14, exp. 4 sek., ISO 32


Zmęczeni ale szczęśliwi wróciliśmy do Borgarnes, gdzie czekała na nas kolacja w kolejnej dobrej restauracji. Tej nocy znów mieliśmy sporo pogody, a zorze polarne, choć nie były tak intensywne jak na początku naszej wyprawy, także dopisały.


Nikon D810 + Nikkor AF-S 20 mm f/1.8G ED, 20 mm, f/2.0, exp. 20 sek., ISO 800


Ostatniego dnia pozostało nam spakowanie się i przejazd na lotnisko Keflavik skąd po południu wylecieliśmy do kraju.

Nie waham się napisać, że "Islandia 2015" to jedna z najbardziej udanych fotomisji Optyczne.pl. Planując wyjazd myśleliśmy o trzech potencjalnych celach: islandzkich krajobrazach, zorzach polarnych i zaćmieniu Słońca. W zasadzie nic nie było do końca pewne. Pech do pogody, mógł spowodować, że żaden z tych celów mógł nie zostać zrealizowany. Okazało się jednak, że uczestnicy naszych fotomisji to wyjątkowi szczęściarze. Już pierwszej pogodnej nocy znaleźliśmy się w centrum największego sztormu geomagnetycznego od 10 lat, a bezchmurne niebo pozwoliło podziwiać i fotografować przecudne zorze, które ów sztorm wywołał. Jednym z najpogodniejszych dni naszego pobytu był dzień zaćmienia Słońca, przez co w jego obserwacjach nie przeszkodziła nam nawet najmniejsza chmurka. Podczas pozostałych dni warunki były bardzo zmienne, dzięki czemu krajobrazy tej pięknej wysypy mogliśmy fotografować zarówno podczas deszczu i mgły, jak i w pięknym świetle słońca. Zdecydowanie warto było zaryzykować!


Zdjęcie grupowe w Deildartunguhver - największym źródle termalnym na Islandii,

Program Fotomisji

Dzień 1 - 17 marca

Zbiórka na lotnisku Chopina w Warszawie i wydanie sprzętu uczestnikom Fotomisji. Wylot z Warszawy do Keflaviku. Po przylocie czeka nas 60-kilometrowa podróż do Reykjaviku, gdzie spędzimy noc. Wcześniej jednak będzie trochę wolnego czasu na wieczorny spacer po stolicy Islandii.

Dzień 2 - 18 marca

Po śniadaniu przejedziemy około 260 km południowym wybrzeżem Islandii do miejscowości Kirkjubæjarklaustur. Po drodze zatrzymamy się przy pięknych wodospadach Seljalandsfoss oraz Skógarfoss, a także sfotografujemy słynące z czarnego pisaku plaże w Dyrhólaey oraz Vík. Nocleg w Kirkjubæjarklaustur.

Dzień 3 - 19 marca

Tego dnia zwiedzimy dwa najpiękniejsze i najbardziej popularne miejsca na Islandii. Pierwszym będzie Park Narodowy Skaftafell, którego blisko 80% powierzchni parku zajmuje lodowiec Vatnajökull, a krajobraz urozmaicają liczne cieki wodne. Możemy tu wybrać jedną z wielu tras trekingowych i podziwiać cuda natury. Drugim miejscem jest oddalona 60 km na wschód laguna Jokulsarlon, gdzie lodowiec powoli wtapia się w wody oblewające Islandię. Następnie czeka nas około 80-kilometrowa trasa do miejscowości Höfn, w której spędzimy noc.

Dzień 4 - 20 marca

Höfn położone jest na pd-wsch wybrzeżu Islandii i to zaledwie 80 kilometrów od biegnącego przez ocean pasa całkowitego zaćmienia Słońca. W związku z tym jest to najlepsze miejsce na wyspie do obserwacji tego zjawiska. O ile pogoda dopisze, to zaraz po śniadaniu udamy się na miejsce obserwacji i do południa będziemy fotografować to niezwykłe zjawisko. Po skończonych zdjęciach udamy się w drogę powrotną do Kirkjubæjarklaustur, gdzie spędzimy noc.

Dzień 5 - 21 marca

Tego dnia przejedziemy około 260 kilometrów, aby podziwiać kolejne niezwykłe miejsca. Pierwszym z nich jest majestatyczny wodospad Gullfoss leżący na rzece Hvítá. Składa się on z dwóch kaskad, pierwsza mierzy 11 metrów, druga, położona pod kątem w stosunku do pierwszej, ma wysokość 21 metrów. W szczytowych momentach potrafi przepływać przez niego aż 2000 m3 wody na sekundę. Następnie zwiedzimy najsłynniejszy obszar geotermalny na Islandii zwany Geysir. Będziemy tu mogli fotografować liczne gejzery, z których największy Strokkur potrafi wyrzucić wodę na wysokość 40 metrów. Noc spędzimy w okolicach Geysir.

Dzień 6 - 22 marca

Rano wyruszymy do Borgarnes, gdzie spędzimy dwie kolejne noce. Po drodze zwiedzimy wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO Park Narodowy Thingvellir. Obszar ten jest bardzo interesujący ze względu na budowę geologiczną. Znajduje się on bowiem w miejscu, gdzie stykają się płyty tektoniczne eurazjatycka i północnoamerykańska. Stąd też obserwuje się tu znaczącą aktywność sejsmiczną i wulkaniczną. Powierzchnia ziemi poprzecinana jest licznymi szczelinami, wśród których największa tworzy głęboki wąwóz Almannagjá.

Dzień 7 - 23 marca

Dzisiejsza trasa prowadzi nas przez pola lawy i żyznej ziemi rolniczej. Objedziemy półwysep Snaefellsnes, na którym leży Park Narodowy Snaefellsjökull oraz górujący nad regionem lodowiec Snaefell. Po drodze będziemy mogli podziwiać także uroczą wioskę rybacką Arnarstapi, oraz przyczółek Búðir. Późnym wieczorem wrócimy do Borgarnes, aby spędzić naszą ostatnią noc w krainie wyspie lodu i ognia.

Dzień 8 - 24 marca

Po śniadaniu udamy się na lotnisko Keflavik, by po południu wylecieć do kraju.

Miejsca, które zwiedziliśmy